BEYOND THE WORDS

October 22nd, 2008

Niektóre chwile rozciągają się w nieskończoność.

Żegnamy się, znów widzieliśmy się za krótko, patrzymy sobie w oczy, dziwne, że spojrzenie może trwać dni, tygodnie. Pełne zrozumienia i niezrozumienia,zamyślenia, co było, co by było gdyby, co się skończyło zanim się zaczęło, czy się zmieniliśmy, czy jesteśmy tacy sami..trochę w nim przekonania, że tak miało być, trochę żalu, że nie inaczej.

Jesienny wieczór na plaży, spokojne morze, delikatny wiatr, grzane wino, migające w oddali latarnie,wciąż je liczę, gdy zamykam oczy.

Deszczowy poranek z przyjaciółką, kawiarniany zgiełk ,ludzie przebiegający za oknem.Nastrój, który wraca i wraca, gdy krople rozbijają się o szybę, w powietrzu unosi się zapach parzonej kawy lub słyszę Jej kolejną piosenkę.

Pobudka o świcie, gorące i gęste powietrze, wciągam getry, biorę matę, idę zakurzoną indyjską ulicą, by spotkać innych zaspanych , a jednak z uśmiechem czekających, by rozwinąć maty, odśpiewać OM..minęło kilka lat, a to wciąż tak świeże, dźwięk wypełnia mnie całą, gdy składam dłonie zaczynając praktykę.

Świat jest ponadczasowy, bo miłość i przyjaźń takimi są, niezmierzone i nieprzemijające. Teraźniejszość przeplata się z przeszością, tworzy przyszłość. Gromadząc piękne wrażenia, możemy czuć się bezpiecznie, stworzyliśmy z nich zaczarowany ogród, w którym zawsze możemy odpocząć. Gdy ich czasem zabraknie, mamy do czego wrócić. Usiąść. I wstać. I ruszyć dalej. I znów od nowa. Tak cały czas uczymy się żyć.

(for M.)

deszcz, niedziela i gorace kakao

October 19th, 2008

Powinnam być bardziej systematyczna w pisaniu, porządkować myśli na bierząco, zamiast pozwalać im tańczyć i wspaniale się bawić ,zostawiać to niechciane poczucie niepokoju. Tyle energii zabierają codzienne zmagania w walkach z nimi, bo chcą pokazać, jak bardzo są prawdziwe..A są na świecie prawdziwe problemy, maleńki bobas w brzuszku mojej siostry był zagrożony. Poczułam się , jak idiotka, że potrafię się zdenerwować górą nie umytych garów, które przecież nieważne, jak brudne, wciąż pozostają garami. Mała Nadia jest już bezpieczna, błędna diagnoza nieodpowiedniej osoby na nieodpowiednim stanowisku..Otworzyło mi to oczy. Gdybym miała zostać mamą, od pierwszych dni mogłabym narazić moje dziecko, mój organizm nie poradziłby sobie z ciążą..Nie umiem dbać o siebie dla siebie, ale jestem potworem, skoro lekceważę troskliwe spojrzenia Adama i denerwuje mnie, że wypytuje, co dziś zjadłam. Jeść..Według lekarzy powinnam jeść 5 razy dziennie, ledwo udaje mi się 2. Ale wciaż zabieram sobie 2 razy dziennie dawkę radości, bo na samą myśl o posiłku, ściska mi się żołądek. Irytuję się się więc już na śniadanie, omijam obiad i złoszczę się, kolacja, porcja żalu. Ciężko o coś głupszego, to co cieszy, mnie smuci. Ludzie o wielkich sercach jedzą całą swoją osobą, cieszą ich smaki, zapachy, kolory, cieszy ich świat.Nie myślą, czego nie lubią, wiedzą, co uwielbiają.I o ile prościej, gdy te drugie rzeczy zajmują przynajmniej 99% nas..Chyba przychodzi taki czas, kiedy trzeba zrozumieć, że pewne pomysły, sposoby i koncepcje po prostu nie sprawdzą się, jeżeli do tej pory nie przyniosły efektów. Błąd i tyle. Wyrzucić pora i poszukać czegoś, co się sprawdza. Wybaczać sobie pomyłki i iść dalej. Wybaczać innym błędy i wciąż ich kochać, kochać bardziej..Nawet jeśli oni Nas zranili, nic nie zmienimy, gdy będziemy wciąż to rozpamiętywać. Miłość nie jest na zawsze, potrzebuje karminia, przytulenia, troskliwego spojrzenia. Odraża mnie sama myśl o zdradzie, ale skoro już musiała mnie spotkać, to może przestac czekać, łudząc się, że czas zawróci i rzeczy będą, jak kiedyś. Nie będą. Ale przecież widzę, że w jego oczach jest miłość. A błedy są ludzkie. On już nic nie zmieni, a ja mogę zamiast zamagać się z tym od śniadania, zwyczajnie zachwycić się croissantem z czekoladą. Codziennie być dokładnie całą sobą w danej chwili, nie w tym, co było, nie w tym , co może kiedyś się wydarzy. Cieszyć się tym, co jest najbliżej. I nie przeliczać tego na kalorie.

Mieć na stopach ciepłe skarpetki, czytać książki, ćwiczyć jogę, jeść, jeść dobrze,gotować, wysypiać się, chodzić na masaż, oglądać filmy, słuchać innych i słyszeć, co mówią, być otwartym, tańczyć i podróżować, robić zdjęcia i oglądać albumy, kochać się i całować,oddychać głeboko, być dla siebie babcią i najlepszym przyjacielem.

odCZARowanie

October 9th, 2008

Znów na początku.I pierwszy raz przeszywa mnie niepokój.Widzę rozwiązania, ale daleko w dole. Przyglądam się, choc to nigdy nie był mój sposób i pragnę, by rzeczy stały się same. By ktoś otulił mnie kocem i przyniósł na śniadanie gotowe rozwiązanie, gorące kakao i z dżemem grzankę. By bliscy przestali byc obcy. ..

Ostatnie tygodnie zmieniły mnie, odkrycie tego, co dawno ukrylam, korzystajac, z tego, że pamięc jest zawodna, sprawiło ze elementy mojego umysły, spokojne i wściekłe, do głębi radosne i porażająco smutne, bez obaw i przerażone, ciepłe i zimne jak lód, złożyły się w logiczną całośc. I podziwiam tę konswekwencję, że nic  nie znika, prędzej czy później nas dopada, nie da się oszukac, bo nie mozemy oszukac samych siebie.. I stoję z rozłożonymi rękoma, zastanawiając się, co zrobic, z której strony to gorzkie ciastko ugryźc, czekając na kogoś, kto posypie je cukrem. Zupełnie nowa sytuacja, gdzie to nie innym, tylko sobie muszę otrzec łzy z policzków, a nie mam siły wstać po chusteczki.

Chciałabym miec energię, by cieszyc się nowymi warunkami, ale złożonośc zdarzeń wysysa ją całą. Lekarze, terapie i warsztaty.Labirynty. I tylko czasem, gdy jestem sama, idę ulicą, jadę rowerem, staje na macie, wracam na chwilę do tej siebie, którą znam.

September 26th, 2008

2396132931_2148b8f6d9.jpg

September 26th, 2008

2396139695_3994ee4eee.jpg

    Mój Flickr
    12 months of meDSC_0938DSC_0901DSC_0937DSC_0929DSC_0919DSC_0910DSC_0900DSC_0898DSC_0896DSC_0888DSC_0884DSC_0882DSC_0788.jpgDSC_0810.jpgDSC_0815.jpgDSC_0819.jpgDSC_0823.jpgDSC_0826.jpg